Syndrom ratownika to wzorzec emocjonalny, w którym własne poczucie wartości zaczyna opierać się na pomaganiu innym, często kosztem siebie. Z zewnątrz bywa mylony z empatią czy wrażliwością, ale w środku kryje się przymus: muszę wspierać, naprawiać, doradzać – nawet wtedy, gdy druga osoba o to nie prosi lub gdy ja sam/ja sama jestem już na granicy sił. W We Love Life Mental Clinic Warszawa bardzo często spotykamy osoby, które zgłaszają się z wypaleniem, trudnościami w relacjach i lękiem, a u podstaw ich problemów leży właśnie ten niezauważany wcześniej schemat „ratowania” innych.
Czym jest syndrom ratownika i skąd się bierze?
Syndrom ratownika nie jest oficjalną diagnozą psychiatryczną, lecz opisuje specyficzny sposób funkcjonowania w relacjach. Osoba z tym schematem nadmiernie koncentruje się na potrzebach innych, a swoje własne spycha na dalszy plan. Pomaga, dba, wspiera, namawia, prowadzi, tłumaczy, a potem… czuje się niezauważona, wykorzystana lub głęboko rozczarowana. W relacjach prywatnych i zawodowych przyjmuje rolę „opiekuna”, który „wie lepiej”, co jest dla innych dobre.
U podstaw syndromu ratownika często znajdują się wczesne doświadczenia życiowe. Dziecko, które dorastało w domu pełnym napięcia, konfliktów, choroby lub uzależnień, mogło nauczyć się, że przetrwanie rodziny zależy od jego gotowości do poświęcenia. Przejmuje za dorosłych odpowiedzialność, uspokaja, mediuję, stara się „łatać” emocjonalne dziury. Z czasem taki sposób funkcjonowania utrwala się jako jedyny znany wzorzec budowania więzi. W dorosłości może to przybierać formę nieustannego szukania osób, które trzeba wesprzeć, naprawić, uratować – partnera, przyjaciół, współpracowników.
Istotną rolę odgrywa również przekaz kulturowy. Wiele osób słyszało od najmłodszych lat, że trzeba być „zawsze pomocnym”, „nie myśleć o sobie”, „poświęcać się dla rodziny”. Taki komunikat, połączony z brakiem zdrowych granic w domu, może prowadzić do wewnętrznego przekonania, że własne potrzeby są egoistyczne, a prawdziwa wartość człowieka polega na tym, ile zrobi dla innych. W We Love Life Mental Clinic Warszawa podczas psychoterapii często pracujemy właśnie z tymi przekonaniami – pokazując, że troska o siebie nie stoi w sprzeczności z troską o innych.
Syndrom ratownika nierzadko współwystępuje z niskim poczuciem własnej wartości. Pomaganie staje się wtedy sposobem na to, by poczuć się potrzebnym, ważnym, kochanym. Pojawia się wewnętrzny monolog: „Jeśli będę niezastąpiony, nie odejdą”, „Jeśli rozwiążę ich problemy, zasłużę na miłość”. Ten mechanizm bywa nieuświadomiony, ale silnie wpływa na wybór partnerów oraz przyjaciół – osoby z syndromem ratownika często przyciągają ludzi w kryzysie, niestabilnych emocjonalnie, z problemami uzależnień lub z innymi trudnościami, które wymagają stałego wsparcia.
Jak rozpoznać, że to już syndrom ratownika, a nie tylko empatia?
Bycie wrażliwym i empatycznym nie jest problemem – przeciwnie, to ogromny zasób. Trudność pojawia się wtedy, gdy empatia zamienia się w przymus, a troska o innych odbywa się kosztem siebie. Poniżej kilka pytań, które mogą pomóc dostrzec, czy w Twoim życiu pojawia się syndrom ratownika. Jeśli wiele z nich brzmi znajomo, warto rozważyć konsultację psychologiczną, którą można uzyskać także w We Love Life Mental Clinic Warszawa.
- Czy często inicjujesz rozmowy o problemach innych, zanim oni sami poproszą o pomoc?
- Czy masz poczucie odpowiedzialności za emocje i decyzje bliskich, tak jakby od Ciebie zależało ich szczęście?
- Czy trudno Ci odmówić, nawet gdy jesteś przemęczony/a, bo obawiasz się, że ktoś się zawiedzie lub odrzuci Cię?
- Czy Twoje relacje często układają się w schemat: ja pomagam – druga osoba korzysta, ale rzadko oddaje wsparcie?
- Czy odczuwasz silny lęk, kiedy bliski wybiera inaczej, niż radzisz, i próbujesz go za wszelką cenę przekonać do „właściwego” rozwiązania?
- Czy zdarza Ci się czuć złość lub żal, gdy inni nie doceniają Twoich starań, nie dziękują, nie zmieniają się pomimo Twojej pomocy?
- Czy w chwilach słabości masz trudność, by poprosić o wsparcie dla siebie, bo „to inni mają gorzej”?
Typowe dla syndromu ratownika jest również nadmierne poczucie odpowiedzialności. Osoba przeżywa silne napięcie, gdy nie może komuś pomóc lub gdy druga strona odrzuca wsparcie. Wewnętrznie pojawia się przekonanie: „Jeśli nie zareaguję, stanie się coś złego i będzie to moja wina”. Taki stan ciągłej gotowości do działania z czasem wyczerpuje zasoby psychiczne i prowadzi do przeciążenia.
Nie bez znaczenia jest także sposób, w jaki reagujesz, kiedy ktoś nie słucha Twoich rad. Jeżeli pojawia się w Tobie irytacja, myśli w rodzaju „skoro mnie nie słuchasz, to nie pomogę więcej”, poczucie niezrozumienia czy odrzucenia – może to wskazywać, że pomaganie stało się dla Ciebie formą budowania tożsamości. W zdrowej relacji możemy chcieć dobrze dla bliskiej osoby, ale jednocześnie akceptujemy jej odmienność i prawo do popełniania błędów. Przy syndromie ratownika to prawo jest często nieświadomie kwestionowane.
Ważnym sygnałem ostrzegawczym jest również chroniczne zmęczenie emocjonalne. Ratownik żyje w trybie ciągłej gotowości – odbiera telefony późno w nocy, rozwiązuje cudze kryzysy w pracy, angażuje się w spory rodzinne, mediacje, pocieszanie. Kiedy wreszcie zostaje sam, czuje pustkę, bezsilność, czasem też złość na siebie, że znowu „dał się wciągnąć”. W We Love Life Mental Clinic Warszawa często słyszymy: „Nie mam już siły, ale jeśli przestanę pomagać, wszystko się rozpadnie”. To zdanie oddaje sedno lęku, który podtrzymuje syndrom ratownika.
Konsekwencje syndromu ratownika dla relacji i zdrowia psychicznego
Na początku relacje z osobą w roli ratownika bywają bardzo atrakcyjne. Jest obecna, zaangażowana, dostępna, gotowa słuchać i doradzać. Jednak z czasem pojawiają się napięcia. Jedną z najczęstszych konsekwencji jest nierównowaga – jedna strona daje wsparcie, druga głównie otrzymuje. Brakuje wzajemności. Ratownik może wtedy zacząć odczuwać narastający żal, poczucie wykorzystania, a nawet skrywaną pogardę wobec „słabszych” partnerów czy przyjaciół, którzy „nie potrafią sobie poradzić”.
Ten układ sprzyja również tworzeniu się relacji zależności. Osoba, która jest „ratowana”, przestaje brać odpowiedzialność za swoje decyzje. Z czasem oczekuje, że ratownik będzie zawsze dostępny, gotowy do pomocy i przejęcia kontroli w trudnych sytuacjach. Dla ratownika to z jednej strony obciążające, z drugiej – paradoksalnie wzmacniające, bo potwierdza jego lub jej „niezastąpioną” rolę. W efekcie obie strony tracą: jedna – poczucie sprawczości, druga – kontakt ze sobą i własnymi granicami.
Długotrwałe funkcjonowanie w syndromie ratownika ma także poważne skutki dla zdrowia psychicznego. Najczęściej obserwuje się:
- przewlekły stres i napięcie emocjonalne,
- objawy wypalenia, także poza sferą zawodową,
- stany lękowe wynikające z nieustannego poczucia odpowiedzialności,
- obniżony nastrój, poczucie bezsensu i rozczarowania relacjami,
- trudności ze snem, somatyzacje (bóle głowy, żołądka, napięcia mięśniowe),
- poczucie osamotnienia – „wszyscy przychodzą do mnie po pomoc, ale nikt nie widzi moich potrzeb”.
Warto też zwrócić uwagę na subtelny, ale istotny skutek syndromu ratownika: ograniczenie autentyczności w relacjach. Gdy budujesz więzi głównie poprzez pomaganie, możesz zacząć wierzyć, że tylko w tej roli jesteś akceptowany/a. Trudno wtedy pokazać swoją słabość, wątpliwości, ból. Ratownik nosi maskę „silnego” lub „tej, która sobie zawsze poradzi”. Taka maska izoluje, nawet jeśli wokół jest wiele osób, które regularnie korzystają z Twojego wsparcia.
Podczas psychoterapii w We Love Life Mental Clinic Warszawa niejednokrotnie pojawia się moment, w którym osoba z syndromem ratownika po raz pierwszy mówi: „Ja też potrzebuję, żeby ktoś o mnie zadbał”. To zdanie często otwiera głębszy proces zmiany – od funkcjonowania wyłącznie w roli opiekuna do doświadczania relacji opartych na partnerstwie i wzajemności.
Syndrom ratownika w pracy, rodzinie i związkach
Schemat ratowania innych rzadko ogranicza się do jednej sfery życia. Zazwyczaj przenika zarówno relacje rodzinne, jak i zawodowe czy przyjacielskie. W pracy osoba z syndromem ratownika często bierze na siebie więcej obowiązków niż inni. Zgłasza się do dodatkowych projektów, wyręcza współpracowników, zostaje po godzinach, by „domknąć temat”, który ktoś inny zaniedbał. Z jednej strony bywa za to chwalona, z drugiej – systematycznie się przeciąża, a czasem nieświadomie podtrzymuje nieodpowiedzialność innych członków zespołu.
W rodzinie ratownik przejmuje funkcję mediatora, „kleju”, który spaja wszystkich. Troszczy się o atmosferę, godzi skłóconych, organizuje spotkania, przypomina o terminach badań czy rachunkach. Kiedy próbuje się wycofać, może słyszeć: „Przecież zawsze to robiłeś/robiłaś”, „Bez Ciebie sobie nie poradzimy”. Tego typu komunikaty wzmacniają poczucie, że rezygnacja z roli ratownika byłaby egoizmem lub wręcz zdradą rodziny. W psychoterapii uczymy się rozróżniać zdrową odpowiedzialność od tej, która przekracza realne możliwości i narusza granice.
W związkach partnerskich syndrom ratownika potrafi szczególnie mocno wpływać na dynamikę relacji. Często pojawia się konfiguracja: jedna osoba jest bardziej stabilna, funkcjonalna, przejmuje obowiązki, wspiera emocjonalnie; druga boryka się z trudnościami – uzależnieniem, depresją, problemami finansowymi, niestabilnością zawodową. Ratownik czuje, że jego misją jest „wyciągnięcie” partnera z kryzysu. W efekcie łatwo wchodzi w układy, w których granica między pomocą a współuzależnieniem staje się bardzo cienka.
Nie oznacza to oczywiście, że nie wolno wspierać bliskich w trudnych momentach. Chodzi raczej o to, czy umiesz dostrzec moment, w którym Twoje zaangażowanie przekracza zdrową troskę i zaczyna zastępować odpowiedzialność drugiej osoby za własne życie. Czy potrafisz powiedzieć „stop”, gdy Twoje zasoby są na wyczerpaniu? Czy uznajesz prawo partnera do podejmowania własnych decyzji – nawet jeśli nie zgadzasz się z nimi? To pytania, które często pojawiają się podczas pracy terapeutycznej w We Love Life Mental Clinic Warszawa i pomagają ustalić, gdzie przebiega granica między wspieraniem a ratowaniem.
W przyjaźniach syndrom ratownika może prowadzić do tego, że otaczają Cię głównie osoby w kryzysach. Jesteś „tą osobą od trudnych rozmów”, do której dzwoni się w nocy, której opowiada się o najboleśniejszych historiach. Z jednej strony daje to poczucie bliskości i znaczenia, z drugiej – może zostawiać Cię z brakiem przestrzeni na własne sprawy. W zdrowej przyjaźni jest miejsce zarówno na wsparcie, jak i na wspólną radość, śmiech, spontaniczność. Jeśli relacje koncentrują się wyłącznie wokół problemów innych, warto się zastanowić, czy nie utrwalił się tu właśnie wzorzec ratownika.
Czy można przestać „ratować”? Rola psychoterapii
Zmiana utrwalonego latami schematu funkcjonowania nie jest prostym zadaniem, ale jest możliwa. Przede wszystkim wymaga uświadomienia sobie, że syndrom ratownika jest próbą rozwiązania dawnych emocjonalnych potrzeb – pragnienia bycia zauważonym, kochanym, bezpiecznym. Pomagając innym ponad siły, często nieświadomie próbujemy zapełnić braki z przeszłości. Psychoterapia pozwala stopniowo te braki zobaczyć, nazwać i przeżyć w bezpiecznej relacji z terapeutą.
W We Love Life Mental Clinic Warszawa pracujemy z osobami doświadczającymi syndromu ratownika, łącząc różne podejścia terapeutyczne, takie jak terapia poznawczo-behawioralna, terapia schematu, podejście psychodynamiczne czy humanistyczne. Niezależnie od nurtu kluczowe znaczenie ma przyjrzenie się schematom relacyjnym:
- skąd wzięła się potrzeba bycia „niezastąpionym” dla innych,
- jakie przekonania na swój temat podtrzymują ten wzorzec,
- w jaki sposób wczesne doświadczenia rodzinne wpływają na obecne relacje,
- jak nauczyć się stawiać zdrowe granice, nie rezygnując z empatii.
Terapeuta pomaga zrozumieć, że rezygnacja z roli ratownika nie oznacza stania się obojętnym czy „zimnym” człowiekiem. Chodzi raczej o odzyskanie równowagi między troską o innych a troską o siebie. Ważnym elementem procesu jest uczenie się rozpoznawania własnych emocji i sygnałów z ciała: kiedy jestem przemęczony/a, kiedy narasta we mnie złość, kiedy zaczynam przekraczać własne granice. W gabinecie można też bezpiecznie eksperymentować z nowymi zachowaniami – na przykład z mówieniem „nie” lub z wyrażaniem własnych potrzeb.
Kolejnym krokiem jest praca nad poczuciem własnej wartości. Osoba z syndromem ratownika często czuje się wartościowa tylko wtedy, gdy jest komuś potrzebna. Zadaniem terapii jest stopniowe odkrywanie innych źródeł poczucia własnej wartości: zainteresowań, talentów, relacji opartych na wzajemności, a także wewnętrznej zgody na to, że mam prawo do odpoczynku i słabości. Z czasem pomaganie przestaje być kompulsywną koniecznością, a staje się świadomym wyborem – mogę wesprzeć, ale nie muszę robić tego kosztem siebie.
Jeśli w opisach syndromu ratownika odnajdujesz siebie, rozważ umówienie konsultacji psychologicznej lub psychoterapii w We Love Life Mental Clinic Warszawa. W bezpiecznej, profesjonalnej przestrzeni możesz przyjrzeć się swojej historii, relacjom i temu, czego naprawdę potrzebujesz – poza rolą osoby, która zawsze „daje radę”.
Jak budować zdrowe granice, nie tracąc wrażliwości?
Jednym z największych lęków osób z syndromem ratownika jest obawa, że stawianie granic zrani innych lub sprawi, że zostaną odrzuceni. Tymczasem zdrowe granice są fundamentem dojrzałych relacji. Pozwalają nam być blisko, ale nie kosztem siebie. Oznaczają świadomość, gdzie kończy się moja odpowiedzialność, a zaczyna odpowiedzialność drugiej osoby. To umiejętność powiedzenia „tak” wtedy, gdy naprawdę chcę pomóc, i „nie” wtedy, gdy wymaga to zrezygnowania z własnych ważnych potrzeb.
W praktyce budowanie granic zaczyna się od prostych kroków. Możesz zacząć obserwować, w jakich sytuacjach mówisz „tak”, chociaż w środku czujesz sprzeciw lub zmęczenie. Zwróć uwagę na sygnały z ciała – ucisk w brzuchu, napięcie w karku, przyspieszony oddech. To często pierwsze znaki, że Twoje granice są naruszane. W gabinetach We Love Life Mental Clinic Warszawa uczymy, jak rozpoznawać te sygnały i jak je traktować jako ważną informację o sobie, a nie coś, co należy zignorować.
Kolejnym krokiem jest nauka komunikowania granic w sposób spokojny, ale stanowczy. Zamiast tłumaczyć się nadmiernie czy przepraszać za to, że masz swoje ograniczenia, możesz użyć prostych komunikatów: „Dzisiaj nie mam przestrzeni, żeby o tym porozmawiać”, „Mogę pomóc w tym zakresie, ale nie wezmę na siebie całej odpowiedzialności”, „Zależy mi na Tobie, ale ta decyzja należy do Ciebie”. Takie zdania pozwalają pozostać w kontakcie z drugą osobą, jednocześnie jasno określając, dokąd sięga Twoja rola.
Ważnym elementem budowania granic jest też zgoda na to, że inni mogą przeżywać rozczarowanie czy złość. Osoba z syndromem ratownika często robi bardzo wiele, by uniknąć konfliktu lub czyjegoś niezadowolenia. Jednak dojrzałe relacje zakładają, że czasem będziemy się różnić, a nawet ranić. Umiejętność wytrzymania cudzej frustracji bez natychmiastowego „ratowania sytuacji” jest kluczowa, by nie wracać do dawnych wzorców. W psychoterapii masz przestrzeń, by przyglądać się swoim reakcjom na takie sytuacje i szukać nowych sposobów radzenia sobie.
Ostatecznie chodzi o to, by pomaganie stało się wyborem płynącym z wolności, a nie z lęku czy przymusu. Granice nie są murem oddzielającym nas od ludzi, lecz drzwiami, które możemy otwierać i zamykać w zależności od naszych zasobów. W We Love Life Mental Clinic Warszawa wspieramy osoby w budowaniu takiego właśnie, bardziej zrównoważonego podejścia do relacji – opartego na szacunku zarówno do innych, jak i do siebie.
Jak We Love Life Mental Clinic Warszawa może pomóc przy syndromie ratownika?
Decyzja o skorzystaniu z profesjonalnej pomocy bywa trudna dla osób przyzwyczajonych do bycia „tą silną stroną”. Często pojawia się myśl: „Przecież inni potrzebują bardziej”, „Są osoby w gorszej sytuacji, nie powinnam zawracać głowy specjalistom”. Tymczasem prawo do wsparcia ma każdy, niezależnie od tego, jak poważne są jego problemy w porównaniu z innymi. Jeśli czujesz, że utknąłeś/utknęłaś w roli ratownika, konsultacja w We Love Life Mental Clinic Warszawa może być pierwszym krokiem do zmiany.
Oferujemy pomoc psychologiczną i psychoterapeutyczną dla osób dorosłych oraz młodych dorosłych, które doświadczają trudności w relacjach, przeciążenia odpowiedzialnością, wypalenia emocjonalnego czy lęku związanego z byciem „zawsze dla innych”. Podczas pierwszych spotkań wspólnie z terapeutą przyglądasz się swoim wzorcom zachowania, historii życiowej i aktualnym wyzwaniom. Celem jest zrozumienie, w jaki sposób syndrom ratownika wpływa na Twoje życie, a następnie wypracowanie strategii stopniowego odzyskiwania równowagi.
W We Love Life Mental Clinic Warszawa dbamy o atmosferę bezpieczeństwa i akceptacji. Możesz mówić o swoich trudnościach bez obawy, że zostaniesz oceniony/a albo że „obciążasz” kogoś swoimi problemami. Terapeuta jest po to, by Cię wysłuchać, zrozumieć Twoją perspektywę i wspólnie z Tobą poszukać nowych rozwiązań. Pracujemy zarówno w formie terapii indywidualnej, jak i – w razie potrzeby – terapii par, jeśli syndrom ratownika szczególnie silnie wpływa na związek.
Jeśli chcesz porozmawiać o tym, co przeżywasz, skontaktuj się z We Love Life Mental Clinic Warszawa – telefonicznie lub poprzez formularz kontaktowy dostępny na stronie internetowej. Wspólnie możemy przyjrzeć się Twojej historii, zrozumieć mechanizmy stojące za potrzebą ratowania innych i stopniowo budować nowe, zdrowsze sposoby bycia w relacjach. Nie musisz dłużej radzić sobie sam/sama – masz prawo do wsparcia, tak jak osoby, którym na co dzień pomagasz.
Najczęstsze mity o syndromie ratownika
Wokół syndromu ratownika narosło wiele mitów, które utrudniają zauważenie problemu i skorzystanie z pomocy. Jeden z nich głosi, że „prawdziwa dobroć zawsze wymaga poświęcenia”. Tymczasem zdrowa empatia nie polega na nieustannym przekraczaniu własnych granic. Można być życzliwym i troskliwym, dbając jednocześnie o siebie. Inny częsty mit mówi, że „jeśli przestanę pomagać, okaże się, że jestem egoistą”. W rzeczywistości rezygnacja z nadmiernego ratowania innych bywa wyrazem odpowiedzialności – pozwala drugiej osobie wziąć swoje życie we własne ręce.
Kolejne nieporozumienie dotyczy przekonania, że osoby z syndromem ratownika są zawsze silne i odporne. Z zewnątrz rzeczywiście mogą sprawiać takie wrażenie – są zorganizowane, zaangażowane, panują nad sytuacją. Jednak pod tą powierzchnią często kryje się zmęczenie, lęk przed odrzuceniem, głęboka potrzeba bycia zauważonym również wtedy, gdy nie pełni się roli opiekuna. Uznanie własnej kruchości nie jest słabością, lecz ważnym krokiem ku zdrowiu psychicznemu.
Warto też obalić mit, że „ratownik jest zawsze dobry, a osoba ratowana – zawsze wykorzystuje”. Relacje są znacznie bardziej złożone. Czasem to ratownik nieświadomie podtrzymuje czyjeś bezradne zachowania, bo trudno mu oddać kontrolę. Niekiedy osoba ratowana próbuje się usamodzielnić, ale spotyka się z oporem – bo wtedy rola ratownika stałaby się mniej potrzebna. Podczas terapii w We Love Life Mental Clinic Warszawa przyglądamy się tym subtelnym dynamikom, pomagając obu stronom znaleźć bardziej zrównoważony sposób bycia razem.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Czy syndrom ratownika to choroba psychiczna?
Syndrom ratownika nie jest formalną jednostką chorobową w klasyfikacjach medycznych, takich jak ICD czy DSM. To raczej opis specyficznego sposobu funkcjonowania w relacjach – wzorca, w którym własne potrzeby zostają podporządkowane nieustannemu pomaganiu innym. Mimo że nie jest to „choroba” w sensie klinicznym, konsekwencje tego schematu mogą być bardzo poważne: prowadzić do wypalenia, zaburzeń lękowych, obniżonego nastroju czy trudności w związkach. Dlatego warto traktować go poważnie i – jeśli rozpoznajesz u siebie ten problem – rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą.
Skąd mam wiedzieć, czy mam syndrom ratownika, czy po prostu jestem empatyczny?
Kluczowa różnica dotyczy granic oraz konsekwencji dla Twojego samopoczucia. Empatia pozwala współodczuwać i wspierać, ale nie powoduje chronicznego przeciążenia ani poczucia winy, gdy nie możesz pomóc. Przy syndromie ratownika pomoc staje się przymusem: czujesz się odpowiedzialny za cudze emocje, boisz się odmówić, a gdy inni nie korzystają z Twoich rad, pojawia się złość lub rozczarowanie. Jeśli zauważasz, że wiele relacji opiera się na układzie „ja ratuję – inni są ratowani”, a Ty sam/sama jesteś coraz bardziej zmęczony/a, to może być sygnał, że warto skonsultować się ze specjalistą.
Czy praca w zawodzie pomocowym sprzyja syndromowi ratownika?
Zawody pomocowe – takie jak lekarz, pielęgniarka, psycholog, nauczyciel czy pracownik socjalny – rzeczywiście mogą wzmacniać istniejące już skłonności do ratowania innych, bo wymagają dużej odpowiedzialności i zaangażowania. Sama praca w takim zawodzie nie powoduje jednak automatycznie syndromu ratownika. Kluczowe są wcześniejsze doświadczenia, przekonania na swój temat oraz umiejętność dbania o własne granice. Jeżeli w swoim zawodzie często czujesz, że „musisz” być dostępny dla innych kosztem odpoczynku, a myśl o odpuszczeniu budzi silny lęk lub poczucie winy, warto przyjrzeć się temu w ramach konsultacji psychologicznej, na przykład w We Love Life Mental Clinic Warszawa.
Czy da się przestać „ratować” innych bez całkowitej zmiany osobowości?
Celem pracy nad syndromem ratownika nie jest „wyłączenie” wrażliwości czy empatii, ale odzyskanie równowagi między troską o innych a troską o siebie. Nie chodzi o to, by stać się kimś zupełnie innym, lecz by nauczyć się korzystać z własnych zasobów w sposób, który nie prowadzi do wypalenia i poczucia krzywdy. W psychoterapii pracuje się m.in. nad rozpoznawaniem granic, urealnianiem poczucia odpowiedzialności oraz budowaniem poczucia własnej wartości niezależnie od tego, ile robisz dla innych. Dzięki temu możesz pozostać osobą wrażliwą, ale bardziej sprawczą, spokojną i świadomie decydującą, kiedy i komu chcesz pomagać.
Jak wygląda pomoc dla osób z syndromem ratownika w We Love Life Mental Clinic Warszawa?
W We Love Life Mental Clinic Warszawa pomoc zwykle rozpoczyna się od konsultacji psychologicznej, podczas której omawiasz z terapeutą swoje trudności, historię życiową oraz aktualną sytuację. Na tej podstawie wspólnie ustalacie cele terapii – mogą one dotyczyć m.in. nauki stawiania granic, pracy nad poczuciem własnej wartości, zmiany schematów relacyjnych czy redukcji objawów lękowych i depresyjnych. Terapia ma formę regularnych spotkań, w bezpiecznej i poufnej atmosferze. Masz przestrzeń, by po raz pierwszy skupić się na sobie, a nie tylko na innych. Informacje o możliwościach umówienia wizyty i formach kontaktu znajdziesz na stronie We Love Life Mental Clinic Warszawa.

