W środku niemal każdego z nas odzywa się czasem surowy komentator, który potrafi skutecznie zepsuć nastrój. Wewnętrzny krytyk podsuwa najgorsze scenariusze, wytyka najmniejsze błędy, porównuje Cię z innymi i odbiera wiarę w siebie dokładnie wtedy, gdy najbardziej potrzebujesz otuchy. Często jego negatywny głos w głowie brzmi tak znajomo, że trudno go odróżnić od własnych myśli. Z czasem zaczynamy traktować te okrutne słowa jak prawdę o sobie – co obniża poczucie własnej wartości i podsyca wstyd oraz poczucie winy. Dobra wiadomość jest taka, że możesz nauczyć się rozpoznawać ten głos i stopniowo osłabiać jego wpływ. Dzięki temu zamiast wiecznej samokrytyki pojawi się bardziej wspierający, życzliwy dialog wewnętrzny.
Kim jest wewnętrzny krytyk?
Wewnętrzny krytyk to część Twojej psychiki, która nieustannie ocenia i komentuje Twoje działania, emocje i decyzje. Bywa nazywany “głosem wewnętrznym sędziego” – to ten wewnętrzny głos, który mówi: “Znów ci nie wyszło. Jesteś do niczego.” Albo: “Inni radzą sobie lepiej, co jest z tobą nie tak?” Ten krytyczny komentator często brzmi jak surowy rodzic, wymagający nauczyciel albo drwiący rówieśnik, którego głos zapisał się w Twojej pamięci. Jego celem początkowo miała być ochrona Ciebie przed błędami i porażkami. Krytyk wewnętrzny próbuje zmotywować Cię do “bycia lepszym” i przestrzegania reguł – tak, aby uchronić przed odrzuceniem czy przykrymi konsekwencjami. Jednak gdy ta część psychiki zdominuje Twój wewnętrzny dialog, zamiast pomagać w rozwoju, zaczyna szkodzić. Zamiast konstruktywnie korygować błędy, atakuje Cię personalnie, wywołując lęk, wstyd czy poczucie bycia gorszym od innych.
Skąd bierze się krytyczny głos w głowie?
Nasz wewnętrzny krytyk kształtuje się w toku życiowych doświadczeń – często już w dzieciństwie. Jeżeli dorastałeś w atmosferze wysokich wymagań lub ciągłego oceniania, mogłeś mimowolnie “wchłonąć” negatywne komunikaty kierowane do Ciebie przez ważne osoby. Dziecko, które wielokrotnie słyszy, że jest za mało dobre albo wiecznie coś psuje, zaczyna wierzyć, że musi być z nim rzeczywiście coś nie tak. Zasłyszane słowa zamieniają się z czasem w utrwalony, wewnętrzny komentarz. Nawet jako dorosły możesz w stresujących chwilach słyszeć w głowie echa dawnych ocen – jakby rodzic czy nauczyciel nadal siedział w Twojej głowie i Cię karcił.
Nie tylko otoczenie w dzieciństwie ma znaczenie. Wewnętrzny krytyk może się nasilić także pod wpływem późniejszych doświadczeń. Porażki, odrzucenie przez rówieśników, wymagające środowisko pracy czy kulturowy nacisk na “doskonałość” – to wszystko dokłada cegiełki do naszego surowego głosu wewnętrznego. Czasem sami wobec siebie stawiamy bardzo wysokie wymagania, a perfekcjonizm staje się pożywką dla krytyka. Zamiast mobilizować do zdrowego rozwoju, krytyczna część nas zaczyna nieustannie punktować niedociągnięcia i napędzać spiralę niezadowolenia z siebie.
W dobrze funkcjonującej psychice wewnętrzny krytyk pełni rolę hamulca bezpieczeństwa – przypomina o normach, ostrzega przed pochopnymi decyzjami. Jednak powinien być tylko jednym z głosów, w równowadze z innymi aspektami naszej osobowości (takimi jak wewnętrzne “dziecko” – spontaniczna, emocjonalna część nas – oraz “dorosły” głos rozsądku). Gdy krytyk wewnętrzny przejmuje kontrolę nad dialogiem wewnętrznym, zaburza to wewnętrzną równowagę. Z pomocnego doradcy zmienia się w wewnętrznego tyrana, który blokuje spontaniczność, tłumi pewność siebie i odbiera radość życia.
Jak rozpoznać głos wewnętrznego krytyka?
Pierwszym krokiem do zmiany jest uświadomienie sobie, kiedy odzywa się Twój wewnętrzny krytyk. Dla wielu osób jego komunikaty zlewają się z poczuciem własnej tożsamości – wydają się “normalnym” sposobem myślenia o sobie. Warto jednak nauczyć się wychwytywać charakterystyczne sygnały, że to właśnie krytyk doszedł do głosu.
Typowe dla wewnętrznego krytyka jest czarno-białe myślenie i przesada. Posługuje się on językiem skrajności: “zawsze coś zepsuję”, “nigdy sobie nie poradzę”, “wszyscy są lepsi ode mnie”. Zamiast konkretnej uwagi o błędzie pojawia się uogólniony wyrok na własny temat: “jestem głupi”, “jestem beznadziejna”. Jeśli łapiesz się na takich wewnętrznych sformułowaniach, to niemal pewne, że przemawia przez Ciebie wewnętrzny krytyk, a nie obiektywna ocena sytuacji. Ten głos rzadko jest sprawiedliwy – często pomija wszystko, co pozytywne, i skupia się wyłącznie na potknięciach.
Zwróć uwagę na emocje i odczucia fizyczne, które towarzyszą Twoim myślom. Głos krytyka wewnętrznego zwykle wywołuje przykre stany: przygnębienie, wstyd, poczucie winy, lęk przed porażką lub odrzuceniem. Po “ataku” krytyka możesz odczuć napięcie w ciele – np. ucisk w klatce piersiowej, ścisk w gardle, bóle głowy czy brzucha. Pojawia się natychmiastowa chęć wycofania: odwołania planów, schowania się przed światem, zrezygnowania z wyzwania. To znak, że jakaś część Ciebie właśnie w ostrych słowach skrytykowała Ciebie samego/samą.
Warto także prześledzić, jak reagujesz na porażki lub krytykę zewnętrzną. Czy zdarza Ci się popadać w skrajności – na przykład w odpowiedzi na niepowodzenie albo negatywną ocenę rzucasz się w wir pracy, by za wszelką cenę udowodnić swoją wartość? A może przeciwnie – paraliżuje Cię lęk i odkładasz działanie, unikając sytuacji, w których ktoś mógłby Cię ocenić? Jeszcze inni, gdy czują się dotknięci wewnętrzną krytyką, szukają ulgi w kompulsywnych zachowaniach: objadaniu się, sięganiu po alkohol lub zatracaniu się w grach czy mediach społecznościowych. Wszystkie te reakcje mogą świadczyć o tym, że próbujesz uciec przed bólem wywołanym przez wewnętrznego krytyka.
Dobrym ćwiczeniem jest przez kilka dni prowadzić prosty dzienniczek swoich myśli w trudnych momentach. Za każdym razem, gdy poczujesz silne przygnębienie lub napięcie z powodu jakiejś wpadki czy czyjejś uwagi, zatrzymaj się na chwilę i zapisz: “Co właśnie sobie powiedziałem/am?”. Postaraj się uchwycić dokładne słowa tego wewnętrznego głosu. Po kilku dniach możesz przeanalizować notatki – zazwyczaj wyłoni się z nich powtarzający się schemat. Być może zobaczysz, że Twój krytyk ma ulubione frazy (np. “nic nigdy nie potrafisz zrobić dobrze” albo “inni w końcu zobaczą, jaki naprawdę jesteś”). Takie powtarzalne slogany to właśnie “wizytówka” wewnętrznego krytyka. Gdy już je znasz, łatwiej będzie Ci następnym razem rozpoznać, że to on przemawia – i podjąć decyzję, czy na pewno chcesz wierzyć w te słowa.
Jak wewnętrzny krytyk wpływa na Twoje życie?
Życie pod dyktatem bezlitosnego wewnętrznego krytyka na dłuższą metę jest wyczerpujące – i niesie ze sobą poważne konsekwencje dla Twojej psychiki oraz funkcjonowania. Osoby, które ciągle słyszą w sobie komunikaty w stylu “nie jesteś dość dobry” albo “musisz bardziej się starać, bo inaczej wszyscy cię odrzucą”, żyją w stanie chronicznego napięcia. Taki nadmierny samokrytycyzm znacząco zwiększa ryzyko rozwoju problemów psychicznych, takich jak depresja, stany lękowe czy zaburzenia odżywiania. Jeżeli codziennie własne myśli podkopują Twoją wartość, nic dziwnego, że możesz odczuwać głęboki smutek, bezsilność albo wręcz wypalenie. Wiele osób z silnym wewnętrznym krytykiem ma trudność z odpoczynkiem i dbaniem o siebie – przecież według tego głosu “nie zasługują” na nagrodę czy chwilę wytchnienia. To prosta droga do przepracowania i chronicznego stresu.
Ciągłe życie z wewnętrznym oskarżycielem odbija się też na relacjach i wyborach życiowych. Ktoś, kto wewnętrznie czuje się gorszy i nieakceptowalny, może nieświadomie szukać partnerów albo przyjaciół, którzy tę wizję potwierdzają – na przykład osób chłodnych, krytycznych, stawiających warunki. W ten sposób utwierdza się przekonanie: “widzisz, znowu mnie odtrącili, więc faktycznie coś ze mną nie tak”. Inny scenariusz to przyjmowanie w relacjach roli osoby przesadnie starającej się zasłużyć na uwagę i miłość – bo wewnętrzny głos mówi, że samo bycie sobą nie wystarczy, by ktoś Cię docenił. Niestety, takie ukryte poczucie niższości często prowadzi do niezdrowych, jednostronnych relacji pełnych napięcia.
Wewnętrzny krytyk potrafi również skutecznie zahamować Twój rozwój osobisty i zawodowy. Strach przed popełnieniem błędu – podszyty lękiem przed ostrym atakiem krytyka – sprawia, że możesz rezygnować z marzeń i szans zanim jeszcze dasz sobie okazję spróbować. Ile razy zrezygnowałeś z czegoś ważnego tylko dlatego, że w Twojej głowie odezwał się głos: “i tak sobie nie poradzisz, po co się ośmieszać?”? Taki mechanizm sabotuje wiele potencjalnie pozytywnych zmian: od zmiany pracy czy podjęcia studiów po realizację pasji. Z czasem życie pod dyktando krytyka wewnętrznego staje się coraz bardziej ciasne i ubogie w satysfakcję – bo każde wyjście poza strefę znanego dyskomfortu jest “zduszane” już w zarodku przez czarnowieszcze myśli.
Negatywny dialog wewnętrzny wpływa też na zdrowie fizyczne. Trwanie w ciągłym stresie (“jestem wiecznie na cenzurowanym”) może objawiać się problemami ze snem, napięciami mięśni, nawracającymi bólami czy obniżoną odpornością organizmu. Ciało reaguje tak, jakby było w stanie zagrożenia – bo krytykując siebie bez przerwy, wytwarzamy wewnętrzny klimat ciągłego zagrożenia oceną. Nic dziwnego, że po pewnym czasie organizm zaczyna wysyłać sygnały przeciążenia.
Dlaczego trudno uciszyć wewnętrznego krytyka?
Skoro wewnętrzny krytyk przysparza nam tylu cierpień, można by zapytać: “Dlaczego po prostu nie przestać tak myśleć?”. Niestety, próby zagłuszenia czy wyłączenia krytycznego głosu siłą woli rzadko odnoszą skutek. Dzieje się tak, ponieważ nie mamy do czynienia z pojedynczą myślą, którą można łatwo usunąć, ale z całym systemem przekonań, nawyków i emocji, które kształtowały się latami. Wewnętrzny krytyk to często integralna część naszego “ja” – sposób, w jaki nauczyliśmy się patrzeć na siebie i świat. Próba całkowitego wymazania go przypomina próbę wykasowania sporego fragmentu własnej historii życiowej. Nic dziwnego, że taka walka z samym sobą najczęściej kończy się porażką, a w najlepszym razie daje bardzo ograniczone efekty.
Trzeba też pamiętać, że nawet najbardziej destrukcyjny wewnętrzny krytyk pełni pewne ukryte funkcje, które czynią go “niezbędnym” z perspektywy psychiki. Paradoksalnie ten okrutny głos bywa strategią chronienia siebie przed rozczarowaniem czy bólem. Jeżeli jeszcze przed podjęciem wyzwania wmówię sobie: “to się na pewno nie uda”, to porażka tak nie zaboli – bo przecież “była do przewidzenia”. Jeśli ciągle powtarzam sobie, że muszę być perfekcyjny, to mam wrażenie, że uniknę krytyki ze strony innych (skoro sam wychwytuję każdy błąd zawczasu). Dla niektórych osób krytyczny głos jest wręcz formą “połączenia” z ważnymi postaciami z przeszłości – surowymi rodzicami, wymagającymi nauczycielami. Rezygnacja z niego może początkowo budzić poczucie winy, utratę poczucia lojalności wobec dawnych autorytetów czy lęk, że bez tej wewnętrznej kontroli “wszystko się rozpadnie”.
Oczekiwanie, że krytyk wewnętrzny sam zniknie z wiekiem, również rzadko się spełnia. Jeśli nie pracujemy świadomie nad zmianą wewnętrznych schematów, mają one tendencję do utrwalania się. Co więcej, każda kolejna sytuacja interpretowana przez pryzmat “jestem niewystarczający” wzmacnia ten schemat. Dlatego tak ważne bywa w pewnym momencie zatrzymanie się i podjęcie decyzji o pracy nad sobą – samodzielnie albo z pomocą specjalisty. Im wcześniej zaczniesz go rozumieć i oswajać, tym łatwiej wypracować nowe, bardziej wspierające sposoby myślenia.
Jak zmienić wewnętrzny głos na bardziej wspierający?
Choć całkowite pozbycie się krytycznych myśli nie jest możliwe (i w gruncie rzeczy nie jest potrzebne do zdrowego funkcjonowania), możesz nauczyć się znacząco osłabić wpływ wewnętrznego krytyka. Celem nie jest uciszenie wszelkiej wewnętrznej oceny, ale zmiana jej tonu – z bezlitosnego na bardziej wyrozumiały. To proces, który wymaga czasu i cierpliwości, ale przynosi ogromną ulgę. Poniżej przedstawiamy kilka kroków i strategii pomagających stopniowo zmienić negatywny dialog wewnętrzny na bardziej życzliwy:
- Rozpoznawaj i nazywaj krytyczne myśli. Nie możesz zmienić czegoś, czego nie jesteś świadomy. Dlatego zacznij od uważnego wsłuchiwania się w swój wewnętrzny monolog. Za każdym razem, gdy poczujesz spadek nastroju lub nagły przypływ wstydu, zadaj sobie pytanie: “Co właśnie o sobie pomyślałem/am?”. Gdy zauważysz myśl w stylu “Jestem beznadziejny, nic mi nie wychodzi”, zatrzymaj się na moment. Nazwij tę myśl po imieniu: to wewnętrzny krytyk próbuje przejąć stery. Uświadomienie sobie tego już trochę osłabia jego moc – bo przestaje być niewidzialnym reżyserem Twoich emocji. Możesz nawet powiedzieć sobie w myślach: “Okej, słyszę ten krytyczny głos”. Dzięki temu tworzysz minimalny dystans – zamiast automatycznie wierzyć negatywnej myśli, zauważasz ją jako tylko myśl, a nie obiektywny fakt.
- Podważaj oskarżenia wewnętrznego krytyka. Gdy już złapiesz krytyczną myśl “na gorącym uczynku”, spróbuj wejść z nią w dyskusję. Nie musisz przyjmować każdego oskarżenia pod swoim adresem jako prawdy objawionej. Zapytaj siebie: “Czy na pewno jest tak źle, jak twierdzi ten głos?”, “Czy są dowody na to, że całkiem zawaliłem sprawę, czy to przesada?”. Warto spojrzeć na sytuację bardziej obiektywnie: może faktycznie popełniłeś błąd, ale czy to oznacza, że cały jesteś do niczego? Przypomnij sobie konkretne sukcesy i pozytywne cechy – to kontrargumenty przeciw uogólnionym ocenom krytyka. Możesz także zmienić język, którym się do siebie zwracasz. Zamiast “Ale jestem beznadziejny, oblałem egzamin”, powiedz sobie: “Ten egzamin był trudny – nie poszło mi tym razem, ale mogę spróbować jeszcze raz”. Albo zamiast “Znów popełniłam błąd w pracy, jestem głupia”, pomyśl: “Zdarzyło mi się zrobić błąd, to normalne – następnym razem będę ostrożniejsza, ale to nie czyni mnie złą pracowniczką”. Takie świadome korygowanie swoich myśli brzmi na początku sztucznie, ale z czasem uczy Twój umysł bardziej zrównoważonego podejścia.
- Traktuj siebie z życzliwością i współczuciem. Zastanów się, co powiedziałbyś bliskiej osobie w takiej sytuacji, w jakiej Ty teraz jesteś. Gdy Twój przyjaciel popełni błąd albo poniesie porażkę, raczej nie mówisz mu: “Jesteś do niczego, powinnaś się wstydzić”. Pewnie zamiast tego starasz się go pocieszyć: “Każdemu się zdarza, to nic strasznego, dla mnie i tak jesteś wartościową osobą”. Spróbuj z taką samą życzliwością i zrozumieniem zwrócić się do samego siebie. Na początku może to być trudne, bo nie jesteśmy przyzwyczajeni do bycia dla siebie dobrym. Pomocna bywa technika pisania do siebie listu albo choćby kilku zdań – tak, jakbyś pisał do przyjaciela przeżywającego dokładnie to, co Ty teraz. Taki “list od przyjaciela” (nawet jeśli piszesz go sam do siebie) uświadamia Ci, że można interpretować Twoje potknięcia inaczej – z perspektywy współczucia, nie potępienia. Ćwiczenie samowspółczucia przynosi ogromne efekty: z czasem zaczynasz automatycznie reagować na własne potknięcia łagodniej. Rośnie Twoja wyrozumiałość dla siebie, a co za tym idzie pewność siebie i odporność na stres.
- Zmień relację z wewnętrznym krytykiem. Paradoksalnie, im zacieklej walczymy z krytycznym głosem, tym silniejszy się on staje. Zamiast traktować go jak wroga, którego trzeba za wszelką cenę uciszyć, spróbuj podejścia opartego na akceptacji i wyznaczaniu granic. Wyobraź sobie, że wewnętrzny krytyk to nadopiekuńczy doradca, który wprawdzie chce Cię uchronić przed porażką, ale robi to w nieprzyjemny sposób. Możesz wejść z nim w dialog. Gdy następnym razem usłyszysz w myślach kolejną porcję druzgocącej krytyki, spróbuj odpowiedzieć spokojnym, dorosłym tonem: “Doceniam, że chcesz mnie ustrzec przed rozczarowaniem, ale przesadzasz. Nawet jeśli popełnię błąd, poradzę sobie – nie musisz mnie ciągle straszyć”. Takie wewnętrzne “rozmowy” mogą wydawać się dziwne, ale pomagają zdystansować się od krytyka. Nie jest już wszechwładnym sędzią, lecz jedynie jednym z głosów w Twojej głowie – a ostateczną decyzję podejmujesz Ty. Niektórym osobom pomaga nadanie krytykowi konkretnej postaci czy imienia – wtedy łatwiej “odsunąć” go od siebie i zobaczyć, że to tylko cząstka psychiki, a nie cała prawda o Tobie. Możesz nawet humorystycznie wyobrazić sobie, że Twój krytyk to mały stworek siedzący na ramieniu albo głos z kreskówki. Celem takich zabiegów jest pozbawienie go absolutnej władzy nad Twoimi emocjami. Kiedy następnym razem zacznie Cię atakować, przypomnij sobie: “To znowu TEN głos. Znam go. Nie muszę się mu podporządkowywać”.
- Poszukaj pozytywnego wsparcia wokół siebie. Praca nad wewnętrznym dialogiem jest trudna, jeśli tkwisz w otoczeniu, które ciągle wzmacnia Twojego wewnętrznego krytyka. Rozejrzyj się, czy ludzie, z którymi spędzasz czas, dodają Ci otuchy, czy raczej dołują. Oczywiście nie zawsze możemy odciąć się od wszelkich negatywnych osób, ale warto stopniowo budować sieć relacji, w których panuje akceptacja, szacunek i konstruktywna informacja zwrotna zamiast szyderstwa czy wiecznego oceniania. Czasem oznacza to postawienie granic tym, którzy ranią nas krytyką – nawet jeśli czynią to “dla naszego dobra”. Innym razem – świadome szukanie nowych znajomych, grup wsparcia lub warsztatów rozwojowych, gdzie można doświadczyć bardziej pozytywnej atmosfery. Pamiętaj, że otaczając się ludźmi życzliwymi i wspierającymi, łatwiej Ci będzie samemu spojrzeć na siebie przychylniej. Możesz też poszukać inspiracji w książkach o rozwoju osobistym lub słuchając wypowiedzi psychologów – to pomoże Ci utrwalić nowy, zdrowszy sposób myślenia o sobie.
Na efekty takich działań trzeba poczekać, ale z czasem zauważysz zmiany. Stopniowo Twój dialog wewnętrzny stanie się bardziej zrównoważony: krytyk nadal czasem coś skomentuje, ale obok niego pojawi się także głos rozsądnego “wewnętrznego dorosłego” czy życzliwego “wewnętrznego przyjaciela”. Wewnętrzny krytyk przestanie dyktować Ci warunki, a stanie się jednym z wielu punktów widzenia – być może czasem przydatnym (gdy trzeba ocenić siebie krytycznie ale sprawiedliwie), ale już nie dominującym.
Kiedy warto skorzystać z pomocy psychologa?
Niektóre osoby poradzą sobie z nadmiernym samokrytycyzmem samodzielnie, zwłaszcza jeśli ich wewnętrzny krytyk jest stosunkowo łagodny. Często jednak bywa tak, że krytyczny głos w głowie jest na tyle głośny i niszczący, że znacząco obniża jakość życia. Kiedy warto rozważyć wizytę u specjalisty? Przede wszystkim wtedy, gdy niemal każdego dnia zmagasz się z natrętnymi, bardzo surowymi myślami na własny temat. Jeśli po każdej, nawet drobnej porażce czujesz przytłaczający wstyd, rozpacz albo odrazę do samego siebie – to sygnał, że Twój samokrytycyzm przekroczył zdrową normę. Innym alarmującym objawem jest wyraźne ograniczenie codziennego funkcjonowania z powodu lęku przed oceną: na przykład odmawiasz nowych szans w pracy czy w życiu osobistym, bo obawiasz się, że znów “nie sprostasz”.
Jeżeli dodatkowo pojawiają się objawy depresji (długotrwały smutek, brak energii, myśli rezygnacyjne), zaburzeń lękowych (ciągły niepokój, ataki paniki) czy problemy psychosomatyczne (np. bezsenność, ciągłe napięcie mięśni, dolegliwości ze strony żołądka) – wówczas wsparcie psychoterapeuty może okazać się niezbędne. Nie warto czekać, aż wewnętrzny krytyk doprowadzi Cię do poważnego kryzysu. Decyzja o rozmowie z psychologiem nie jest fanaberią ani “przyznaniem się do porażki”, ale aktem troski o siebie.
Psychoterapia – wsparcie w zmianie wewnętrznego dialogu
Profesjonalna pomoc psychologiczna potrafi zdziałać bardzo wiele w procesie oswajania wewnętrznego krytyka. W gabinecie terapeuty możesz liczyć na bezpieczną przestrzeń, w której możesz przyjrzeć się swoim myślom i emocjom bez lęku, że ktoś Cię oceni lub wyśmieje. Terapeuta pomaga Ci nazwać to, co do tej pory pozostawało chaosem samooskarżeń. Wspólnie możecie prześledzić historię Twojego krytycznego głosu: zastanowić się, skąd mógł się wziąć, kiedy pojawił się po raz pierwszy, czyjego głosu lub przekazu jest echem. Takie zrozumienie własnej przeszłości bywa przełomowe – gdy pojmiesz, że ten surowy ton miał może kiedyś chronić małe dziecko (Ciebie) przed czymś trudnym, łatwiej Ci będzie spojrzeć na siebie z większą ciepłością. W psychoterapii nie chodzi o to, by obwiniać rodziców czy kogokolwiek za Twój problem, ale by ułożyć w całość elementy układanki: wtedy przestajesz widzieć krytyka wewnętrznego jako “potwora”, a zaczynasz jako część swojej historii, nad którą możesz pracować i którą możesz przekształcić.
Jednocześnie terapeuta uczy Cię bardzo praktycznych umiejętności. W trakcie terapii krok po kroku rozwijasz nowy, wspierający głos wewnętrzny. Nie jest to kwestia jednej techniki czy prostej rady – to proces budowania innego nastawienia do samego siebie. Psycholog może zaproponować Ci różne ćwiczenia dopasowane do Twoich potrzeb: np. prowadzenie dziennika pozytywnych osiągnięć (żeby skuteczniej dostrzegać swoje sukcesy, a nie tylko porażki), pisanie listów do siebie pełnych zrozumienia (aby wykształcić nawyk bycia dla siebie życzliwym), czy trening umiejętności uważności (żeby lepiej radzić sobie z napływem automatycznych negatywnych myśli). Krok po kroku uczysz się odróżniać realne, konstruktywne wnioski ze swoich błędów od przesadnego samobiczowania. Coraz łatwiej przychodzi Ci powiedzieć: “Mam prawo czegoś nie umieć na początku”, “Mogę stawiać granice i prosić o pomoc – to nie znaczy, że jestem słaby” albo “Moje potrzeby i uczucia są ważne”. Tego rodzaju zdania z czasem zastępują wyniszczające komunikaty krytyka wewnętrznego.
W We Love Life Mental Clinic w Warszawie pracujemy z osobami, które pragną zmienić swój wewnętrzny dialog i odzyskać życzliwy stosunek do siebie. Korzystamy z różnych podejść terapeutycznych – m.in. technik poznawczo-behawioralnych pomagających korygować negatywne myśli, terapii skoncentrowanej na współczuciu (która uczy właśnie samowspółczucia) czy elementów nurtów humanistycznych akcentujących akceptację siebie. Zawsze jednak dostosowujemy metody do konkretnej osoby – jej historii, charakteru i potrzeb.
Oferta We Love Life Mental Clinic obejmuje zarówno jednorazowe konsultacje psychologiczne (również w formie online), jak i regularną psychoterapię indywidualną. W naszej klinice pracuje zespół doświadczonych psychologów i psychoterapeutów, którzy z empatią i profesjonalizmem pomagają uporać się z nadmiernym samokrytycyzmem, niską samooceną czy ciągłym poczuciem winy. W razie potrzeby współpracujemy także z lekarzem psychiatrą, aby zapewnić pacjentom kompleksową opiekę. W We Love Life Mental Clinic z szacunkiem wysłuchujemy każdej osoby, która się do nas zgłasza – bez pośpiechu, ocen i etykiet.
Jeśli czujesz, że wewnętrzny krytyk odbiera Ci radość życia albo hamuje Cię przed realizacją tego, co dla Ciebie ważne, rozważ wykonanie tego odważnego kroku, jakim jest rozmowa z psychologiem. Wizyta w We Love Life Mental Clinicmoże być początkiem ważnej zmiany. Podczas pierwszego spotkania opowiesz tyle, ile będziesz gotów/gotowa – terapeuta pomoże Ci uporządkować odczucia i nazwać główne trudności. Następnie wspólnie ustalicie cele pracy i wybierzecie najdogodniejszą formę pomocy. Może to być krótkoterminowe wsparcie skoncentrowane na poradzeniu sobie z obezwładniającym stresem, albo dłuższa psychoterapia nastawiona na głębszą przemianę Twojego myślenia o sobie.
Pamiętaj – wewnętrzny krytyk nie musi już dłużej kierować Twoim życiem. Masz realny wpływ na to, który wewnętrzny głos będzie grał pierwsze skrzypce. Z odpowiednimi narzędziami i (jeśli trzeba) pomocą specjalistów, możesz nauczyć się traktować siebie z większą łagodnością. Nawet jeśli dotąd dominował w Twojej głowie surowy osąd, już dziś możesz rozpocząć proces jego oswajania i zmiany. W efekcie odzyskasz przestrzeń na autentyczną pewność siebie, spokój wewnętrzny i poczucie, że jesteś swoim sprzymierzeńcem, a nie najgorszym wrogiem.

